Modlitwa o deszcz
20 sierpnia 2008, 12:17 Komentarzy: 0
Autor: Joanna Drabik
W chwili kiedy kilka dni temu nad Polską przechodziły nawałnice, mieszkańcy Lubuskiego martwili się o wodę.
W tym przepięknym regionie, znanym z wielu jezior, zaczyna brakować wody. Wysychają rzeki, takie jak niegdyś szeroka Obrzyca, po która jeszcze kilka lat pływali kajakarze. Z jeziora Głębokiego dawne pomosty sterczą wysoko ponad wodą, a część stoi na piasku.
Ale mieszkańcy Lubuskiego obawiają się o coś więcej, o wodę do codziennego użytku. W dolinie Nysy spośród prawie 400 zbudowanych przed dwoma laty studni w jednej czwartej nie ma kropli wody. W 76 studniach, nawet przy korzystnych warunkach atmosferycznych, poziom wody waha się między 0 a 0,5 m. Wysycha również sama Nysa i pojawia się roślinność charakterystyczna dla suchych stepów
Ten problem jednak zaczyna powoli dotyczyć całej Polski. Pustynnieje na przykład Wielkopolska, gdzie od lat obserwuje się spadek poziomu wód gruntowych.
Według hydrologów winę za to ponosi susza, od wielu lat nękająca nasz kraj i skąpe w śnieg zimy. Przez lata doszło do powstania wielkiego manka wodnego, które spowodowało, że w glebie nie ma zapasu wilgoci. W tej sytuacji nawet obfite deszcze nawadniają tylko cieniutką warstwę ziemi.
Nie bez winy są tu także ludzie, którzy przede wszystkim dotąd nie oszczędzali wody.
Czy grozi nam hydrologiczna katastrofa? Wśród hydrologów zdanie są podzielone. Część bije na alarm, inni uważają, że ta trudna sytuacja, jest tylko przejściowa. Po cyklu lat suchych przyjdą lata mokre – mówią. Ale nawet oni mówią, że nie wrócimy już do p[oprzedniego stanu zasobów wodnych i nawołują do rozsądnego postępowania z tymi, które jeszcze mamy do dyspozycji.
Źródło: Gazeta Lubuska